Zorba
Wiadomości
Kursy
Galeria
Nasza kadra
Misja
Działania
1 Procent
Kontakt
Linki

Letni Obóz Szkoleniowy Głębokie 2010 Email
Tegoroczny obóz odbywał się tradycyjnie we wsi Głębokie koło Międzyrzecza nad jeziorem Głębokim.

Zobacz wszystkie galerie

Zobacz film

W obu turnusach (26.06-3.07 oraz 4.07-10.07) łącznie wzięło udział 50 osób, w tym 10 kursantów na stopień P1, 5 kursantów na stopień P2, 2 kursantów na stopień P3, a także 2 osoby na stopień SS1. Gdyby zebrać wszystkie godziny spędzone przez uczestników obozu pod wodą wyszłoby, że nurkowaliśmy … pełne doby (czyli … godzin).

 Z pamiętnika (podwodnego) Indiana Jonesa

Jezioro Głębokie nie ma już żadnych tajemnic. Tu jest platforma, tu bar, tam „dziad”, tam były omegi. A na drugim brzegu (zachodnim, północnym i południowym) są łączki.

Niespodzianki jednak się zdarzają. Pierwsza – nowe miejsce, gdzie głębokość jeziora osiąga 20 m – i to o połowę bliżej niż dotychczasowe „dwudziestki”. A druga niespodzianka czekała na nas na jednej z łączek.

Popłynęliśmy tam dla relaksu i podziwiania roślinek – nieprawdą jest bowiem, że w polskich jeziorach jest zimno, ciemno i nudno. Na tych 20 m może, ale na 5-7 m toczy się fantastyczne życie. Więc popłynęliśmy to życie podglądać. Płyniemy, płyniemy, próbujemy nawet znaleźć miejsce, gdzie byłoby więcej niż 5 m, bo Jacek płynie w sucharze i wygodniej byłoby mu głębiej. Nagle Luźny zawisa nad czymś, co wygląda na kawałek kory (kogo innego zainteresowałaby kora w jeziorze?), odgarnia muł, odgarnia, odgarnia, a tej kory jest coraz więcej. Pomaga mu Jacek. Adam i ja „stoimy” nieco z boku i przyglądamy się poczynaniom kolegów, zastanawiając jednocześnie czy na niecałych 10 metrach głębokości można dostać narkozy azotowej. Chyba nie, zatem chłopaki coś kombinują – pytanie tylko co. Po chwili mamy odpowiedź, bo wzniecając muł z dna unoszą znalezisko i wbijają je delikatnie w dno. Teraz wyraźnie widać, że to wrak jakiejś łódki, Luźny robi foty, po czym wynurzamy się mniej więcej w miejscu znaleziska, by móc je ponownie odnaleźć. Na powierzchni jest czas, żeby powymieniać się spostrzeżeniami. Wygląda na to, że natknęliśmy się na starą (?) dłubankę , czyli czółno wykonane w całości z jednego pnia drzewa. W „naszej” zachowało się dno – lekko półokrągłe, a także dwie  wręgi   , wyciosane z tego samego drzewa, bez żadnych śladów wstawienia, wklejenia czy przybicia.

Następnego dnia w powiększonym składzie wyruszamy ponownie na spotkanie z przygodą – robimy jeszcze więcej zdjęć i filmików, chcemy bowiem dowiedzieć się od kogoś, co właściwie znaleźliśmy, a żeby to zrobić, potrzebujemy jak najwięcej materiałów dowodowych. Nie bez trudu ponownie odnajdujemy miejsce położenia wraku. Popołudniu jesteśmy w muzeum w  Międzyrzeczu i opowiadamy o naszym znalezisku. Pan, który otwiera nam drzwi jest wyraźnie zaciekawiony, poproszony przez niego inny pan już trochę mniej i nieco hamuje nasz entuzjazm, a pani archeolog, która jest najbardziej kompetentną osobą nie potrafi na podstawie naszych fotek powiedzieć, co dokładnie znaleźliśmy, ani jak bardzo stare (czy raczej nowe) może to być, poleca jednak na wszelki wypadek znaleziska nie ruszać lub co gorsze nie wyciągać spod wody. Daje nam jednak numer do konserwatora zabytków w Gorzowie Wielkopolskim. Oczywiście kontakt skwapliwie wykorzystujemy – pan konserwator jest wyraźnie zaciekawiony i poleca nam płetwonurków-archeologów, którzy obozują niedaleko, zostawiamy więc namiary na siebie i czekamy. Archeolodzy proszą o jakieś fotki, po których być może stwierdzić, z czym mamy do czynienia. Jednak do końca obozu nie otrzymujemy już od nich żadnych wieści. Za to „na łódkę” pływamy codziennie – w przedostatni dzień kładziemy ją ostrożnie na dnie i montujemy bojkę z butelki, w którą wkładamy opis znaleziska – kto, kiedy i gdzie. Bojka jest pod powierzchnią wody, około metr nad dnem, żeby nie kusiła niepowołanych osób, a jednocześnie wskazywała drogę tym, którzy wiedzą, do czego jest przyczepiona.

Po powrocie do Wrocławia kontaktują się z nami raz jeszcze archeolodzy. Po zdjęciach szacują, że łódka ma już swoje lata i chętnie by ją zbadali – podzielimy się więc namiarami GPS jej położenia, a w zamian za to dostaniemy wyniki ich badań.

Tekst: Beata Nawrotkiewicz

 

Obraz Losowy

1% dla OPP

Nasz adres: ul. Teatralna 16/20, 50-055 Wrocław; Tel/fax: 0-71 344-45-41

Mambo is Free Software released under the GNU/GPL License.